Archive for August, 2000

Co za miła niespodzianka

Monday, August 21st, 2000

Śląsk Wrocław – Stomil Olsztyn 0:1. Zaczęło się planowo, od falowych ataków gospodarzy. Na trudną próbę olsztynianie zostali wystawieni dopiero w 13 min, kiedy Sławomir Nazaruk wespół z Krzysztofem Szewczykiem wzorowo ,rozklepali” obronę gości.

Taktyka gospodarzy była przejrzysta – większość piłek zagrywali do niesamowicie szybkiego Sławomira Nazaruka, który sprawiał sporo problemów pilnującemu go Edwardowi Cecotowi. Kiedy w 21 min po kolejnej takiej akcji i strzale Nazaruka głową Krzyształowicz w ekwiblibrystyczny sposób zdołał sparować piłkę na rzut rożny, z ławki podniósł się trener Stomilu Paweł Dawidczyński.

Olsztyński szkoleniowiec wydał dyspozycję, by pilnowaniem Nazaruzka zajął się teraz Artur Januszewski. Kilka minut później, kiedy Nazaruk ograł sprytnie Januszewskiego, a strzał napastnika Śląska znakomicie obronił nogami Krzyształowicz, trener Dawidczyński nie był pewnie przekonany o słuszności swojej decyzji.

Okazało się jednak, że to był jedyny w tym meczu błąd Januszewskiego, który już do końca spotkania wręcz nie pozwolił kopnąć piłki Nazarukowi. Wyprzedzał go, blokował i wygrywał pojedynki główkowe.

W 56 min stadion zamilkł. Popisową akcję wykonali dwaj olsztyńscy napastnicy; Sawicki i Matys. Ten pierwszy rozpoczął akcję dynamicznym rajdem z prawej strony, odegrał do Matysa, który najpierw utrzymał się przy piłce, a potem ośmieszył Krzysztofa Sadzawickiego i wyłożył piłkę Sawickiemu; ten przytomnie posłał ją z kilku metrów do siatki.

Autor artykułu: Zbigniew Szymula

Komisja nie lubi Kawy?

Monday, August 21st, 2000

Cieniem położyła się na mistrzostwach Europy w match-racingu kuriozalna decyzja komisji regatowej, pozbawiająca polską załogę MK Cafe Sailing Team możliwości obrony srebrnego medalu. Polacy musieli się zadowolić w Finlandii ósmym miejscem.

Organizatorzy, tłumacząc się brakiem czasu, nie pozwolili w sobotę dokończyć rywalizacji w grupie eliminacyjnej, w której załoga prowadzona przez Karola Jabłońskiego miała do rozegrania jeszcze dwa pojedynki. By rozstrzygnąć, które ekipy awansują do ćwierćfinałów (po piątkowych meczach MK Cafe zajmowała ex-aequo drugie miejsce z Włochami i Finami), komisja zastosowała skomplikowany przelicznik.

- Nigdy się jeszcze z czymś takim nie spotkałem – powiedział wczoraj ,Gazecie” powracający z Helsinek Karol Jabłoński. – W połowie regat odebrano nam możliwość zdobycia punktów, które przybliżały nas do medalu. Można psioczyć i przeklinać, ale to nic nie zmieni. Nie obejdzie się jednak bez protestu do Międzynarodowej Federacji Żeglarskiej.

Autor artykułu: Rut

Bielik na wolności

Wednesday, August 16th, 2000

Do lasów w okolicach Lidzbarka Welskiego wrócił orzeł bielik znaleziony tam przed miesiącem. Jest to samica, która wykluła się w tym roku. Była jedynym pisklęciem pary bielików gnieżdżących się na terenie Welskiego Parku Krajobrazowego.

- Bielik nie umiał latać, prawdopodobnie wyleciał z gniazda i nie potrafił tam wrócić – powiedział nam Paweł Berdnarczyk, leśnik z Dąbrówki, opiekujący się ptakiem. – Wypuszczenie tej samiczki to rewelacja, bo szukaliśmy gniazda bielików od czterech lat, a teraz mamy na wolności jeden zaobrączkowany okaz – cieszy się Krzysztof Główczyński, dyrektor parku krajobrazowego.

Młoda orlica została ochrzczona imieniem ,Ania” na cześć kobiety, która pierwsza dowiedziała się o znalezieniu ptaka.

Autor artykułu: seb

Umarł na ulicy w centrum miasta

Wednesday, August 16th, 2000

Wczoraj około godziny 15 w centrum Olsztyna zmarł na ulicy 43-letni Józef K. Przechodnie za późno zawiadomili pogotowie. Józef K. z Ostródy szedł chodnikiem przy sklepie rybnym naprzeciwko delikatesów Kuba przy ul. Kościuszki.

Nagle zachwiał się i upadł na ziemię. Z rozbitej głowy popłynęła krew. Dookoła natychmiast zebrał się tłumek gapiów. Patrzyli i komentowali, lecz dopiero po kilku minutach dwoje przechodniów próbowało reanimować nieprzytomnego mężczyznę.

Starsza kobieta zaproponowała, by zawiadomić pogotowie. Nikt z kilkudziesięcioosobowej grupy gapiów nie przyznawał się do posiadania telefonu komórkowego. Najbliższy telefon znajdował się w sklepie rybnym, pod którego oknami leżał Józef K.

Właściciel sklepu Adam T. obserwował zajście z zainteresowaniem, lecz telefonu nie udostępnił. Tłumaczył, iż aparat nie działa. Minęło kilka następnych minut, zanim dwie kobiety w końcu znalazły telefon w jednym ze sklepów i dodzwoniły się do pogotowie. Karetka przyjechała błyskawicznie, lecz niestety za późno. Lekarze mogli już tylko stwierdzić zgon i zawiadomić policję.

- Gdybyśmy byli na miejscu wcześniej, próbowalibyśmy człowieka reanimować. Może udałoby się go uratować – mówi Bogdan Sztusio, lekarz pogotowia. – To dziwny przypadek. Młody człowiek idzie ulicą, nagle upada i umiera.
O przyczynach śmierci Józefa K. zadecyduje sekcja zwłok.

Autor artykułu: Ewa Sierocińska

Sobociński wreszcie zagrał jak prawdziwy napastnik

Tuesday, August 15th, 2000

Po czwartkowym spotkaniu z FC Vaduz (Liechtenstein) największe pretensje można było mieć do Remigiusza Sobocińskiego za mnóstwo niewykorzystanych sytuacji. Po trzech dniach napastnik Amiki zaimponował skutecznością…

W pierwszej połowie zdecydowanie lepszym zespołem na boisku była Amika. Drużyna z Wronek udokumentowała swą przewagę dwoma golami Remigiusza Sobocińskiego. Zwłaszcza pierwsze trafienie napastnika gości było godne filmowej kamery. Po dalekim podaniu Bartosza Bosackiego, wygrał on pojedynek biegowy z Wrześniewskim i z linii bocznej pola karnego popisał się kapitalnym uderzeniem z woleja, po którym piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki.
Drugi gol padł po szybkiej kontrze, a tym który ,,otworzył” Sobocińskiemu drogę do bramki był Dariusz Jackiewicz. Niewiele brakowało, aby 26-letni napastnik zaliczył przed przerwą hat-trick, gdyż po jego strzale w 14 minucie piłka minęła już Klyttę, ale z linii bramkowej zdążył wybić ją Wrześniewski.
Po zmianie stron do ataku ruszyli gospodarze. Już w 48 minucie Rafał Oprzondek w zamieszaniu podbramkowym zdołał strzelić kontaktowego gola. Później radzionkowianie niemal nie schodzili z połowy Amiki, ale uderzenia Myszora, Oprzondka, Sierki, Jarosza, Kosmela, Szymińskiego i Cegiełki blokowali obrońcy lub padały łupem dobrze dysponowanego Stróżyńskiego. Goście w tej odsłonie przeprowadzili tylko jedną kontrę, ale Klytta w 88 minucie wygrał pojedynek sam na sam z Grzegorzem Królem.
Zaczęliśmy bardzo dobrze, ale po przerwie przewagę miał Ruch, który zepchnął nas do głębokiej defensywy. W pierwszej połowie mogliśmy rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść, ale po zmianie stron, dopisało nam szczęście, że utrzymaliśmy prowadzenie. Jestem zadowolony ze zdobycia 3 pkt. stwierdził z kolei szkoleniowiec Amiki, Stefan Majewski.
Trener gości zachęcał również miejscowych działaczy do pozostawienia na swoim stanowisku Piekarczyka. Bardziej jednak od losu kolegi po fachu z Radzionkowa Majewski martwi się na pewno kontuzją Jarosława Bieniuka, który na przedmeczowym rozruchu doznał urazu kręgosłupa.

Bramki: dla Ruchu Rafał Oprzondek (48.); dla Amiki Remigiusz Sobociński 2 (12., 38.).

Ruch: Klytta Szymiński, Wilk, Wrześniewski Myszor (72. -Kosmel), Madej, Sierka, Oprzondek, Grzyb Jarosz (76. -Cegiełka), Żaba (63. -Janoszka).

Amica: Stróżyński Pęczak (46. -Biliński), Bosacki, Siara Dawidowski, Sokołowski, Jackiewicz, Wódkiewicz, Zieńczuk (71. -Dubiela) Sobociński, Kryszałowicz (76. -Król).

Żółte kartki: Roman Madej, Bartłomiej Wilk i Marek Szymiński (Ruch), Paweł Pęczak i Tomasz Dawidowski (Amica).

Sędziował: Antoni Fijarczyk (Tarnobrzeg). Widzów 3,5 tys.

Piotr Piekarczyk
trener Ruchu

Oddaję się do dyspozycji Zarządu. Jeśli moje odejście ma się przyczynić do poprawy gry, to ja chętnie zrezygnuję z prowadzenia drużyny. Po straconej bramce, mogliśmy schodzić do szatni z jeszcze większym bagażem goli, a z kolei po przerwie tak się spotkanie potoczyło, że mogliśmy wygrać nawet 4:2.

Stefan Majewski
trener Amiki

Tylko dla pierwszej bramki Remigiusza Sobocińskiego warto było przyjść na stadion. Gdy prowadziliśmy
2:0 wydawało się, że nie będziemy mieli kłopotów z wygraniem. W drugiej połowie jednak moi piłkarze niepotrzebnie oddali pole. Poza tym bez Jarosława Bieniuka i Pawła Pęczaka obrona nie stanowiła monolitu.

I liga

Stomil -GKS Katowice 1 :0

Pogoń -Orlen 3 :2

Widzew -Legia 0 :0

Groclin -Zagłębie 2 :0

Ruch Radz. -Amica 1 :2

Hoop Polonia -Śląsk 3 :1

Górnik -Wisła 1 :2

Odra -Ruch Ch. 2 :1

1. Wisła Kraków 4 10 11 :3

2. Pogoń Szczecin 4 10 6 :2

3. Legia Warszawa 4 10 5 :1

4. Amica Wronki 4 9 7 :4

5. Hoop Polonia W-wa 4 7 7 :3

6. Zagłębie Lubin 4 6 6 :6

7. Orlen Płock 4 6 6 :6

8. Stomil Olsztyn 4 6 5 :7

9. Widzew Łódź 4 5 6 :6

10. Odra Wodzisław 4 5 5 :6

11. Śląsk Wrocław 4 4 4 :7

12. Górnik Zabrze 4 3 5 :5

13. GKS Katowice 4 3 0 :1

14. Ruch Chorzów 4 3 4 :8

15. Groclin Grodzisk 4 3 3 :7

16. Ruch Radzionków 4 0 2 :10

Autor artykułu: PAT

Puchar Ligi. Hetman – Stomil 3:0

Wednesday, August 2nd, 2000

Zgodnie z przewidywaniami grający w rezerwowym składzie Stomil Olsztyn przegrał rewanżowy mecz trzeciej rundy Pucharu Ligi. W Zamościu uległ Hetmanowi 0:3.=p?
* Hetman Zamość – Stomil Olsztyn 3:0 (2:0)=p?
1:0 – Bodzioch (41), 2:0 – Gamla (44), 3:0 – Pliżga (78)=p?
Sędziował: Mikulski (Lublin); widzów: 2000.=p?
Stomil: Kaczor – Kłosowski, Maciejczuk, Kościuczuk, Kwiatkowski, Kowalczyk (75 Kątek), Radziwon, Wysocki, Siniczyn, Salami (62 Gabrusewicz), Marciniak (46 Hamlet)=p?
Pierwsze spotkanie Stomil przegrał 1:5 i w rezultacie odpadł z rywalizacji o Puchar Ligi. Początek wczorajszego meczu należał do Stomilu. Zaczęło się od dobrej akcji debiutującego w olsztyńskiej drużynie Nigeryjczyka Abela Salamiego (ostatnio grał w Pomezanii Malbork), który w 8 min w polu karnym przepchnął Artura Bożyka i uderzył na bramkę Hetmana. Strzał był niesygnalizowany i z pewnością Salami zaskoczyłby bramkarza, ale piłka trafiła w boczną siatkę. Po kolejnych kilkunastu minutach olsztyński zespół miał drugą szansę: Dariusz Marciniak przerzucił piłkę z lewej strony do Marka Kwiatkowskiego. Ten uderzył jednak równie mocno, co niecelnie. W 35 min role się odwróciły – tym razem podającym był Kwiatkowski, a okazję do strzelenia gola miał Marciniak. Napastnik Stomilu zbyt długo jednak składał się do strzału i bramkarz Hetmana Robert Dziuba zażegnał niebezpieczeństwo. =p?

=b?Dwa gole do szatni=/b?=p?
W 41 min Hetman strzelił pierwszego gola. Z rzutu rożnego dośrodkował Paweł Zajączkowski, a doświadczony Janusz Bodzioch posłał piłkę głową do siatki. Trzy minuty później gospodarze podwyższyli na 2:0 – Jacek Gamla zdecydował się na strzał z dystansu, piłka po drodze trafiła w któregoś z olsztyńskich obrońców, przelobowała Rafała Kaczora i odbijając się od poprzeczki wpadła do siatki. Tuż przed gwizkiem kończącym pierwszą połowę kontaktowego gola dla Stomilu mógł strzelić Salami, jednak po jego uderzeniu piłka przeszła minimalnie nad poprzeczką. =p?

=b?Hamleta nikt nie rozumiał=/b?=p?
W drugiej połowie w zespole Stomilu najbardziej aktywny był Austin Hamlet, który kilka razy dośrodkował w pole karne, ale nikt nie mógł zrozumieć jego intencji. Innym zawodnikiem, który poważnie zagroził bramce Hetmana był Andriej Siniczyn. Białorusin po kilkudziesięciometrowym rajdzie wpadł w pole karne, mocno strzelił, bramkarz zdołał odbić piłkę przed siebie, a obrońcy uprzedzili szykującego się do dobitki Hamleta. W 78 min Hetman strzelił trzeciego gola. Jacek Ziarkowski odebrał piłkę Marcinowi Kłosowskiemu i dośrodkował na pole karne, a Mariusz Pliżga pewnie trafił do siatki. W końcówce gospodarze mogli zdobyć jeszcze czwartą bramkę, ale Bodzioch przestrzelił rzut karny podyktowany za problematyczny faul Łukasza Kościuczuka na Pawle Hajduku.=p?

Autor artykułu: zib