Archive for September, 2000

Aktualności brydżowe

Tuesday, September 26th, 2000

Kolejną dużą i udaną imprezą brydżową na Warmii i Mazurach rozegrano w w Bartoszycach. Był nią zorganizowany po raz drugi okręgowy dwusesyjny turniej par o puchar posła Tadeusza Iwińskiego oraz o puchary starosty i burmistrza miasta.

Bartoszycki turniej zaliczono do Grand Prix Okręgu 2000. Wystartowało 102 zawodników, w tym była mistrzyni świata Danuta Hocheker z Olsztyna. Sędziował Stanisław Sienkiewicz.
Gdy po kilku latach posuchy brydż sportowy w Bartoszycach odrodził się jak feniks z popiołów, Gazeta z uwagą śledziła jego rozwój. Zygmunt Sienkiewicz i Szymon Stańczyk wspierani przez koleżanki i kolegów, władze miasta i powiatu, Bartoszycki Dom Kultury spowodowali, że o dalszy rozwój brydża sportowego w Bartoszycach możemy być spokojni.

Turniej wygrali olsztynianie Mariusz Arutiunianc i Jan Rogowski łącznym wynikiem z dwóch sesji 62,76 proc. Największą niespodziankę zawodów sprawiły niezrzeszone Maria Stańczyk i Jolanta Wang z Bartoszyc, które zajęły świetne 10. miejsce.

Pozostałe czołowe lokaty: 2. D. Kozłowski/H. Łakomski (Czarni Olecko – Prim Ełk), 3. K. Czapla/K. Waszkiewicz (BDK Bartoszyce), 4. Z. Mieczkowski/B. Szostak (Schutex Lidzbark Warm.), 5. K. Goś/L. Kołodziejczyk (Sprawni Inaczej Olsztyn), 6. M. Piotrowski/R. Sokołowski (SI-TTK Witoszewo), 7. A. Fronczak/J. Gliszczyński (TKKF Witoszewo – Słupsk), 8. P. Ciesieński/J. Koniuszek (CKiT Mrągowo), 9. S. Charun/R. Pichla (Zatoka Braniewo).
Turniej par w Biskupcu – 18.09.

1. Z. Branicki/W. Poturalski (Evita Biskupiec), 2. W. Meloch/W. Michalek (Biskupiec), 3. A. Olczak/R. Zieliński (Dymer Biskupiec), 4. R. Ostapczuk/A. Wojtecki (Evita-Dymer), 5. J. Łyżwa/S. Szczawiński (Dymer).
Turniej par TUiR Warta w OPKS Gwardia, Olsztyn – 14.09.
1. H. Guściora/B. Kamelski (Eliminator II), 2. W. Krzemieński/G. Lasocki (CMPN).
Organizatorzy dziękują TUiR Warta za objęcie patronatu nad imprezą i ufundowanie upominków dla zwycięzców.

Autor artykułu: Leonard Laskowiak

Golf. Mistrzostwa Polski juniorów

Tuesday, September 26th, 2000

Witold Sikora i Adam Mitukiewicz z Olsztyńskiego Klubu Golfowego Naterki stanęli na dwóch najwyższych stopniach podium mistrzostw Polski juniorów w golfie.

Obaj mają po 16 lat i są uczniami drugich klas olsztyńskich liceów: Witold Sikora – Katolickiego, Adam Mitukiewicz – nr 5.

Jak zawodowcy

W dwudniowych mistrzostwach, które odbyły się w podolsztyńskich Naterkach, byli poza zasięgiem rywali, prowadząc z olbrzymią przewagą od początku do końca. Niezwykle udany był występ Witolda Sikory, który nie tylko zdobył złoty medal, ale dokonał nie lada sztuki ustanawiając nowy rekord pola – 66 uderzeń (do 18 dołków). Poprzedni (67) należał dwóch profesjonalistów – Marka Sokołowskiego i Mike’a O’Briena.

- Jeden i drugi, a szczególnie Witek, zagrali jak zawodowcy – ocenił prezes OKG Lesław Rogiński. – Znokautowali swoich rywali. Witek wygrał z Adamem różnicą 20 uderzeń, a z trzecim, Grabarczykiem z Warszawy, 31. W golfie to jest przepaść – stwierdził
Ten sukces nie jest jedynym w siedmioletniej historii olsztyńskich golfistów. Przypominamy, że dwa lata z rzędu (1998, 99) tytuł mistrzyni Polski juniorek przypadł olsztyniance Mirosławie Mitukiewicz.

Grają do woli

Osiągnięcia młodych olsztyńskich amatorów kija i piłeczki świadczą o poważnym traktowaniu przez kierownictwo OKG pracy z młodzieżą. – Na naszym polu młodzież jest traktowana na równi z dorosłymi – zauważył Lesław Rogiński. – Nikt im nie zabrania grać do woli.
Przed dwoma młodymi olsztyńskimi golfistami otworzyła się szansa przewodzenia młodzieżowej elicie przez najbliższe dwa sezony.

Do limitu wieku juniora brakuje im bowiem jeszcze ponad dwóch lat. – Bardzo się cieszę ze zwycięstwa, ale najbardziej z rekordu – powiedział Witold Sikora. – Golf jest moją pasją, wiele czasu mu poświęcam. Często gram razem z tatą. – Ja gram w golfa już cztery lata – dodał Adam Mitukiewicz. – Namówił mnie mój wujek Kazimierz Mitukiewicz. W każdej wolnej chwili jadę do Naterek i trenuję. Chciałbym kiedyś grać profesjonalnie.

Autor artykułu: Lech Janka

Wódolot, czyli wycieczka po tanią wódkę

Monday, September 25th, 2000

Od kilku tygodni z Fromborka do rosyjskiego portu Swietłyj pływają wodoloty i statek. Wycieczki stają się sławne, głównie za sprawą sklepów wolnocłowych. Reporterzy Gazety Olsztyńskiej odbyli dwa rejsy, by przyjrzeć się temu z bliska.

Jeśli ktoś wybierze się na wycieczkę statkiem ,Helena” lub wodolotem trasą Frombork-Swietłyj-Frombork, ma okazję zrobić tanie zakupy w sklepie bezcłowym. Za litr wódki trzeba zapłacić 18 złotych. Bilet na wycieczkę to koszt 10 złotych w dni powszednie i 15 złotych w soboty i niedziele.
O wrażeniach z rejsu opowiadają reporterzy Gazety: Andrzej Maciejewski i Ingrid Hintz.

Ruszamy w rejs

Andrzej Maciejewski: – Na pokład białego wodolotu wchodzę jako pierwszy pasażer. Chcę obserwować wszystko od początku. Strome schody prowadzą mnie do sali, w której może się zmieścić 45 osób.
- Poproszę paszport do kontroli i kartę osobową – mówi strażnik. Oddając dokumenty, przygląda mi się badawczo.

Siadam w wygodnym fotelu i dyskretnie zerkam na salę. Wszyscy rozglądają się, szukając znajomych. Na pokład wchodzi celnik.
- Informuję państwa, że zgodnie z prawem możecie przywieźć na teren Polski1 litr alkoholu i 250 sztuk papierosów. Życzę miłej podróży – oświadczenie celnika sala przyjmuje milczeniem. Odpływamy.

Taniej niż u przemytnika

Ingrid Hintz: – Po starcie wodolotu, pasażerowie od razu ustawiają się w kolejce do sklepu wolnocłowego, w którym piętrzą się kartony z butelkami alkoholu i papierosów. Dodatkowy towar – perfumy – są na statku ,Helena”.
- Tu można kupić taniej niż w sklepie czy u przemytnika – stwierdza pan Andrzej. – Robię zakupy na własne potrzeby. Jedna buteleczka i kartonik papierosów. Pływam tak raz w tygodniu.

Jaki towar preferują podróżni, najlepiej wie stewardesa: – Zwykle kupują wódki czyste, te najtańsze po 14-18 złotych za litr. Biorą przeciętnie po pięć butelek. Chociaż my ostrzegamy, że do kraju wolno wwieźć tylko litr alkoholu i karton papiersów – mówi.

W stukocie szkła

Andrzej Maciejewski: – Na sali coraz głośniej słychać stukot butelek. Chyba jest bardziej słyszalny niż fale.
Nikt nie kupuje wszystkiego na raz. Najpierw dwie, trzy butelki, powrót na swoje miejsce by towar dobre zapakować i znowu zakupy.
Mijamy rosyjski kuter patrolowy, co oznacza, że jesteśmy na terenie Rosji.

Przed dopłynięciem do portu w Swietłyj, sklepik zostaje zamknięty. Kiedy dobijamy do brzegu, na pokład wodolotu wchodzą rosyjscy pogranicznicy. Przeglądają dokumenty załogi i liczą podróżnych, po kwadransie odpłyniemy do Fromborka.

Scenariusz dla Piwowskiego

Ingrid Hintz: – Rejs z Fromborka do Swietłego wodolotem trwa dwie godziny, ale statkiem ,Helena” aż osiem godzin. Wielu pasażerów na statku z nudów pije więc zakupione trunki.
- Brzydka pogoda nie zachęca do opalania się, więc większość próbuje napitków pod pokładem – opowiada Hania.

Od niej wiem, że po kilku godzinach atmosfera przypomina sceny z kultowego filmu Marka Piwowskiego ,Rejs”. Jedna pani krzyczy ,gdzie jest kaowiec”, inna głośno śpiewa i tańczy. Kilku młodzieńców prowadzi filozoficzne rozważania o spożywanym alkoholu. Piwowski mógłby na tym statku kręcić Rejs II.

Czarni na brzegu

Andrzej Maciejewski: – Zbliżając się do portu we Fromborku, wszyscy wpatrują się, czy są tam ,czarni”, czyli operacyjni pracownicy urzędu celnego. Ktoś dostrzega na brzegu trzech funkcjonariuszy.
- Niedobrze. Z nimi nie ma żartów – dobiega z sali.
Słychać nerwowy stukot butelek z alkoholem, odstawianych na podłogę. Na pokład wchodzi straż graniczna. Rutynowa kontrola dokumentów przebiega szybko. Teraz do pracy wchodzą celnicy.

- Przepraszam, czyja to torba? – pyta się celnik. Cisza. Nikt się nie przyznaje.
- A ten czarny neseser? – celnik pyta o drugi bagaż. Znowu cisza. Lepiej zostawić towar niż mieć problemy za przekroczenie limitu.
- A ta reklamówka, do kogo należy? – pyta celnik, podnosząc torbę z butelkami.
- To moja – odzywa się starszy pan.

- Wie pan, ile można przywieźć legalnie alkoholu? – pyta celnilk
- Wiem, ale ja pierwszy i ostatni raz – próbuje usprawiedliwiać się podróżny.
- Czy my przypadkiem nie znamy się z pociągu kaliningradzkiego? – pyta dalej celnik.
Wielu zdenerwowanych podróżnych zostawia towar pod ławką. Wychodząc, klną pod nosem, że tyle stracili na wyjeździe.
Celnicy zbierają pozostawione butelki alkoholu do samochodu. Okazuje się, że 15 osób pozostawiło w wodolocie ponad 50 butelek litrowych wódki.

Znamy przemytników

Ryszard Chudy rzecznik prasowy Urzędu Celnego w Olsztynie
Zadaniem celników jest walka z przemytem. Na pokładzie statku i wodolotu pojawiają się znani naszym pracownikom przemytnicy, jeżdzący dotąd pociągiem z Kaliningradu. Zawsze kupują w sklepie wolnocłowym większe ilości papierosów i alkoholu.
Legalnie do Polski można wwieźć dwa razy w miesiącu po 1 litrze alkoholu i po 250 sztuk papierosów. Zapewniam, że będziemy konsekwentnie działali, by prawo było przestrzegane.

Ceny na wodolocie

Żubrówka 1 litr – 18 zł
Bass Extra Vodka 1 litr – 14 zł
Piwo EB czteropak – 9 zł
Finlandia 1 litr – 40 zł
LM 200 sztuk – 30 zł

Autor artykułu: Andrzej Maciejewski, Ingrid Hintz

OLSZTYN. Recetariusz regionalnej kasy

Monday, September 25th, 2000

Wykaz leków zalecanych przez olsztyńską kasę chorych jest bez sensu – twierdzą lekarze. Niektóre leki z tej listy zmniejszają szanse przeżycia stosujących je pacjentów.
Receptariusz, który kasa przedstawiła lekarzom rodzinnym, zawiera 963 leki.
Pracownicy kasy twierdzili w piątek, że nie mogą nam pokazać tej listy.

W poniedziałek ściągnęliśmy ją więc z internetowej strony Warmińsko-Mazurskiej Regionalnej Kasy Chorych i prześledziliśmy z jednym z olsztyńskim lekarzy rodzinnych.
- Są tu lekarstwa, których nazwy są mi zupełnie obce. W wykazie znalazły się też takie leki, jak Diabetol, który przeszedł już do hisrorii medycyny – wyjaśniał lekarz.

Skonsultowaliśmy to z innymi lekarzami. Potwierdzili, że niektórych leków nie znają i pewnie nawet ich nie ma w aptekach. Na wykazie znalazł się także lek nasercowy Iporal, którego nie stosuje się od lat. Zabrakło natomiast nowoczesnych medykamentów, zwiększających szanse przeżycia pacjentów. Nie ma ani jednego preparatu z grupy ACE inhibitorów. Zdaniem lekarzy, to najlepsze na świecie leki na nadciśnienie tętnicze.

- Są tylko te o krótkim czasie działania. Receptariusz w tej postaci nie powinien powstać. Wiele leków w ogóle w nim nie ujęto. Izba Lekarska ocenia go negatywnie – stwierdza Jerzy Górny, przewodniczący Warmińsko-Mazurskiej Izby Lekarskiej.
Zaskoczył nas Janusz Maciejewski, zastępca dyrektora ds medycznych w olsztyńskiej kasie chorych, który powiedział, że ,na dobrą sprawę wykazu mogłoby w ogóle nie być”.

– Nie będziemy go egzekwować. To jest tylko informacja dla lekarzy, żeby wzięli go i zorientowali się, co ewentualnie mogą przepisać z korzyścią dla pacjenta i kasy chorych – tłumaczył dr Maciejewski.
Bez odpowiedzi pozostało tylko pytanie, po co powstał ten wykaz? Nasz konsultant zastanawiał się, czy nie jest to reklama koncernów farmaceutycznych produkujących te leki.

Autor artykułu: Tomasz Sosnowski

Elbląg. Kursant nasz pan

Monday, September 25th, 2000

W Elblągu egzaminy na prawo jazdy przeprowadzane są na autach Daewoo Lanos. Tymczasem większość tamtejszych szkół jazdy dysponuje Fiatami Punto. Ośrodki egzaminacyjne raz w roku muszą wymieniać samochody na nowe. (more…)

Dublerzy mają głos

Friday, September 22nd, 2000

Piłkarska karuzela rozkręca się na dobre. Po emocjach Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA przed nami mecze 1/16 Pucharu Polski. Dla Stomilu los był łaskawy. Olsztynianie wystąpią dziś (godz 15) w Staszowie przeciwko miejscowej trzecioligowej Pogoni. Aby nie powtórzyła się sytuacja z Pucharu Ligi, kiedy to Stomil dwukrotnie wysoko uległ Hetmanowi Zamość (1:5 i 0:3), olsztyńska ekipa już w piątek udała się do Ostrowca Świętokrzyskiego. 16 osobowa kadra zamieszkała w hotelu Łysica.

– Z pełnym zaangażowaniem podchodzimy do Pucharu Polski. Szansę dostaną dublerzy. Tomasz Radziwon, Krzysztof Kowalczyk i Marcin Kłosowski mają okazję, aby mnie przekonać o swojej przydatności, tak jak uczynił to Łukasz Kościuczuk. W bramce miał szansę wystąpić Norbert Witkowski, ale wybił palec. W tej sytuacji postawię na Krzyształowicza – mówi trener Paweł Dawidczyński. W ataku Stomilu zagra Matys z Ramelisem.

Na stoperze zadebiutuje 17-letni junior Grzegorz Lech. Po ligowej porażce z Wisłą, która była podobnie, jak ta z Polonią, wkalkulowana w ryzyko, spotkanie w Staszowie będzie przetarciem przed ligowym meczem z Legią w Warszawie.
Pogoń Staszów jest beniaminkiem czwartej grupy małopolskiej III ligi. Zajmuje obecnie 3. miejsce w tabeli. Ostatnio przegrała z Proszowianką Proszów 0:1.

- Przyjazd pierwszoligowca to dla tego miasteczka wielkie święto. Na kameralnym stadionie kibice stoją nieraz przy końcowych liniach boiska. Taka atmosfera dodatkowo nas mobilizuje – dodaje Dawidczyński – Skład zespołu Pogoni znam. Jest oparty na solidnych zawodnikach z drugoligową przeszłością. Kibice śledzący rozgrywki tej klasy znają zapewne nazwiska Tomasza Wietechy, Dariusza Brytana, Sławomira Adamusa czy Grzegorza Włocha. Większość z nich grała w KSZO Ostrowiec i Stali Stalowa Wola.

Autor artykułu: zdan

Silna grupa

Friday, September 22nd, 2000

Duży sukces odnieśli młodzi tenisiści stołowi naszego regionu podczas I Ogólnopolskiego Turnieju Kwalifikacyjnego kadetów w Gańsku. Wszyscy nasi zawodnicy (8) znaleźli się w grupie 24 pingpongistów, którzy awansowali do kolejnego OTK bez konieczności udziału w eliminacjach regionalnych.

Najlepiej spisał się Maciej Pietkiewicz (Cekol Stawiguda), który był drugi, ustępując jedynie Pawłowi Chmielowi z Odry Księginice. Nadal nie spuszcza z tonu Marta Gołota (Mrągowia Mrągowo). W rywalizacji najlepszych polskich kadetek zajęła 3-4. miejsce.

Niewiele gorzej wypadła Aneta Olędzka (Cekol) zajmując 5-8. pozycję. Zwyciężyła Renata Gumula (JKTS Jastrzębie).
Inne wyniki. Chłopcy: 13-16. Marcin Kubiak (Agros Pasłęk). Dziewczęta: 9-12. Beata Kosińska, 13-16. Daria Dudzińska (obie Cekol).

Autor artykułu: lech

Opuściło go szczęście

Friday, September 22nd, 2000

Lucjan Błaszyk przegrał 2:3 z Chińczykiem Kong Linghui w walce o ćwierćfinał olimpijskiego turnieju tenisa stołowego.

Podobnie jak w spotkaniu deblowym pomiędzy Polakami i Chińczykami (z udziałem Błaszczyka i Kong Linghuia) pojedynek był niesamowicie zacięty i stał na bardzo wysokim poziomie. Widzowie co chwila nagradzali obu graczy gromkimi oklaskami. Ostatecznie wynik rozstrzygnął się dopiero w piątym secie. Polak po wygraniu pierwszej partii (do 18), przegrał kolejne dwa. W czwartym rozgorzała walka na całego.

Przy stanie 20:20 ostatnie słowo należało do Błaszczyka, który wygrał dwie piłeczki pod rząd. W ostatniej częci pojedynku bardziej skupiony Chińczyk popełniał mniej błędów. Utytułowy zawodnik (mistrz świata i olimpijski w deblu, nr 2 w rankingu) wygrał do 14 i w ten sposób znalazł się w pierwszej ósemce singlistów.

- Pierwszy raz w historii Lucek mógł z nim wygrać – powiedział Gazecie w rozmowie telefonicznej Tomasz Krzeszewski, niedawny zawodnik Morlin Ostróda. – Jeszcze nigdy nie widziałem tak wystraszonego Kong Linghuia, jak w tym meczu. Jeszcze w piątym secie Lucjan prowadził 7:4. Niestety, później opuściło go szczęście. Kilka piłeczek było minimalnie autowych, a Chińczyk bronił jak w transie.

Autor artykułu: lech

Wszystkie pożyczki duże i małe

Friday, September 22nd, 2000

W środę marszałek województwa wamińsko-mazurskiego Andrzej Ryński podpisał porozumienie z ninistrem rolnictwa Arturem Balazsem o przekazaniu 50 mln zł dotacji z Banku Światowego na aktywizację terenów wiejskich naszego województwa.

- Jesteśmy w grupie pierwszych ośmiu województw w kraju, które spełniły wymogi uzyskania środków z funduszy Banku Światowego i budżetu państwa – mówi Andrzej Ryński. – Dzięki temu gminy naszego województwa oraz organizacje pozarządowe mogą starać się o dofinansowanie działań w zakresie rozwoju infrastruktury wiejskiej (drogi, oczyszczalni ścieków, wodociągi), prowadzenie kursów i szkoleń przekwalifikowania zawodowego, zakupu pomocy naukowych, dokształcania nauczycieli. Dostępne będą też mikro-pożyczki dla osób fizycznych oraz na budowanie lokalnej administracji samorządowej.

O dotacje będą mogły starać się wsie i miasta do 15 tysięcy mieszkańców. Powiaty mogą się jedynie ubiegać o środki na budowę dróg powiatowych.
Według marszałka pieniądze powinny wpłynąć do naszego województwa do końca roku, zaś pierwsze wnioski będą mogły być rozpatrzone w roku 2001.

Autor artykułu: Andrzej Maciejewski

Jedni chcą zobaczyć Tybet, inni zjeść chleb

Friday, September 22nd, 2000

Znany olsztyński adwokat miesiąc w miesiąc przelewa na konto schroniska dla zwierząt kilkadziesiąt złotych. Robi tak od kilku lat. Z kolei Regina Szubstarska, kawaler Orderu Uśmiechu, co miesiąc wydetpuje ścieżki do restauratorów, prosząc ich o darmowe obiady dla najuboższych dzieci. Bo stara to prawda, że przy bogatym i biedny się pożywi.

Dyrektorzy olsztyńskiego ,Stomilu” ciągle są zasypywani podaniami o pomoc. Firma pomaga jednak instytucjom charytatywnym, rzadko osobom indywidualnym. Podobną politykę prowadzi Bank Śląski.

- Ludzie proszą o pomoc, bo nie mają na jedzenie, operację dziecka, ale z reguły wspieramy całe fundacje czy instytucje niosące pomoc innym – mówi Ryszard Buńko, dyrektor oddziału BŚ w Olsztynie. – Zdarzają się jednak wyjątki. W jednym z przypadków sfinasowaliśmy wyjazd do Moskwy na koncert zdolnego, ale ubogiego pianisty.

Każdemu, kto w biedzie

Prośby o wsparcie otrzymują także drobni przedsiębiorcy. Ludziom brakuje na zakup węgla, zorganizowanie balu charytatywnego, ale także na wydanie książki. Jedną z firm, która ma rożnorodne prośby, jest Stolpłyt. Jak zapewnia dyrektor przedsiębiorstwa Leszek Wójcik, nikogo nie wyróżnia.

- Każdy kto się zgłosi, otrzymuje pomoc. Czasami jest to 200 czy 300 złotych na zakup węgla na zimę, ale czasami szafy i regały dla Domu Dziecka – mówi.

Najczęściej instytucjom

- Każdej sprawie uważnie się przyglądam, bo nie chcę wspierać naciągaczy – mówi dyrektor Stanisław Ossowski szef firmy OKNO. – Najwięcej zaufania mam do instytucji. Ostatnio za darmo wstawiliśmy okna w budynkach straży miejskiej, policji i przedszkolu.

Bogdan Nazar właściciel firmy Nazali Naft z Braniewa nigdy nie odmawia pomocy fundacjom i instytucjom działającyn na rzecz dzieci.

- Właśnie dzisiaj otrzymałam prośbę od sióstr zakonnych, które prowadzą fundację na rzecz dzieci niepełnosprawnych. Na pewno tę pomoc uzyskają – zapewnia.

Kultura za reklamę

Marek Marcinkowski dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie uporczywie wydetuje ścieżki do sponsorów.

- Bez pomocy prywatnych firm trudno byłoby zorganizować wiele imprez kulturalnych. Myśląń że w kulturze już chyba nie można działać bez sponsoringu. Jeżeli po stu rozmowach uda mi się dostać trochę kasy od pięciu sponsorów, to i tak bardzo się cieszę. W tym roku pewna firma wsparła Dni Folkloru datkiem w kwocie 50 tysięcy złotych. Firmy wspierające publiczne imprezy mają jednak za to dużą reklamę, bo publiczność wie, komu co zawdzięcza.

Z serca

Szczodrzy są olsztyńscy restauratorzy. Kilku z nich przez całe wakacje żywiło piętnaścioro dzieci z najuboższych olsztyńskich rodzin.

– Chodzę po restauracjach i proszę o pomoc dla dzieci. Rzadko zadarza się, aby właściciele restauracji odmówili mi pomocy – stwierdza Regina Szubstarska. - Na szczęście są jeszcze ludzie o wielkim sercu.

Głód mieszkaniowy

Co miesiąc na biurko prezydenta Olsztyna trafia co najmniej kilkadziesiąt podań o pomoc.

- Prawie wszyscy proszą o pomoc w załatwieniu mieszkania – mówi Wojeciech Szalkiewicz rzecznik prasowy Urządu Miasta w Olsztynie. – Jednak co roku odzyskujemy zalewie trzydzieści mieszkań komunalnych, a chętnych na nie jest rokrocznie kilkuset.

Płacz nie pomoże

- Dziś trzeba aktywnie poszukiwać pieniędzy, tym bardziej, że wiele firm, dysponuje specjalnymi funduszami na cele charytatywne – mówi Zbigniew Czarnecki, dyrektor Schroniska dla Zwierząt w Olsztynie.

- Kilka dni temu sprzed marketu ,Real” zabraliśmy wyżła czeskiego. Następnego dnia do schroniska przyszedł jego właściciel, który widząc psy w klatkach wyciągnął z portfela tysiąc złotych. – To na pieski – powiedział. Drugie tysiąc złotych dał człowiekowi, który poinormował nas o błąkającym się psie przed ,Realem”.

Niekoniecznie Tybet

Pisma o pomoc trafiają też do firm ubezpieczeniowych.
– Fundusze kierujemy głównie na działania zmierzające do poprawy bezpieczeństwa w mieście oraz na kulturę i naukę – mówi Grażyna Macura dyrektor olsztyńskiego oddziału ,Allianzu”. – Niedawno wsparliśmy Pantonimę, bo uważamy, że wnosiła do kultury coś niezwykle cennego.

- Owszem, można jechać do Tybetu, jak chciał pewien olsztynianin prosząc nas o pieniądze, ale my wolimy wspierać tych, którzy z różnych przyczyn popadli w tarapaty.

Autor artykułu: Andrzej Mielnicki, WIG