Wybierając ten zawód nie miała żadnych wątpliwości. Odkąd sięga pamięcią, zawsze wyobrażała sobie siebie jako pianistkę, śpiewaczkę albo aktorkę.
Katarzyna Kropidłowska z Ostródy w listopadzie już po raz setny zagra Kopciuszka na scenie Teatru Jaracza w Olsztynie. Jest studentką III roku Studium Aktorskiego przy olsztyńskim teatrze.
- Tata i mój polonista z podstawówki założyli się, że wygram Ogólnopolski Konkurs Recytatorski – mówi Katarzyna Kropidłowska. – Byłam wtedy w piątej klasie. Te konkursy mnie ,wciągnęły". Recytowałam na okrągło, również w liceum i przy różnych innych okazjach.
Wtedy zaczęły się też pierwsze produkcje sceniczne. W trzeciej klasie ogólniaka razem z siostrą Agatą rozpoczęły współpracę z Anią Zapaśnik-Baron w Zamkowym Zespole Teatralnym w Ostródzie. Jak dziś wspomina, to właśnie jej zawdzięcza udane role w kilku przedstawieniach komediowych. Ostródzianie pamiętają ją jako Julię w ,Pierwszej lepszej" Aleksandra Fredry i w roli tytułowej w ,Perle" Camolettiego, w których grała jeszcze jako uczennica szkoły średniej.
- Wcześniej wolałam poważną, wręcz ,dołującą" literaturę – mówi. – Okazało się, że równie dobrze czuję się w rolach komediowych.
Na zdawanie egzaminów do łódzkiej szkoły zabrakło jej odwagi. Złożyła stosowne dokumenty i… nie pojechała na egzaminy.
- Dobrze się jednak stało, bo trafiłam do Olsztyna, a jest to jedyna w Polsce szkoła aktorska prowadzona przy teatrze – wyjaśnia Katarzyna.
Z 70 kandydatów przyjęto tylko 12 osób. To, że znalazła się w tym wąskim gronie zawdzięcza Annie Zapaśnik-Baron, która przygotowała ją do egzaminów wstępnych. Opracowała z nią monodram ,Powrót do zielonych cieni" według własnego scenariusza, na podstawie powieści duńskiego pisarza Firna Methlinga. Z tym monodramem wygrałam wcześniej Ogólnopolski Konkurs Recytatorski.
Najbardziej przeszkadzała jej trema. Ważny był debiut w teatrze. Zagrała epizod w ,Czarownicach z Salem" Artura Millera, wystawianych w Olsztynie przez Janusza Kijowskiego. Została ciepło przyjęta zarówno przez reżysera, jak i starszych aktorów. Po prostu ,wpłynęła" do spektaklu. Później, jako jedyna studentka, zagrała jeszcze Amelkę w ,Chorym z urojenia" Moliera.
Pierwszą poważną rolę dostała w ,Popcornie". Trudnej sztuce, na podstawie której nakręcono znany film ,Urodzeni mordercy". Później był liryczny ,Kopciuszek" w reżyserii Zbigniewa Marka Hasa.
Dziś, na III roku studium, z dwunastoosobowej grupy studentów zostało siedem osób. Doszło do tego, że jedną z kobiecych ról w przygotowywanym właśnie przedstawieniu dyplomowym gra chłopak. Zapowiada się jednak na prawdziwe wydarzenie. Sztuka, której autorem jest Brad Fraser, nosi tytuł ,Niezidentyfikowane szczątki ludzkie i prawdziwa natura miłości". Jest to kontrowersyjna opowieść o młodych ludziach i ich problemach. Premiera odbędzie się 18 listopada.
Katarzyna Kropidłowska mówi, że w studium wiele się nauczyła. – Zajęcia są różnorodne: od umuzykalnienia, poprzez wiedzę o teatrze, do szermierki i akrobatyki. Teraz mamy mniej zajęć za to więcej gramy. Miałam też okazję współpracować ze znakomitymi reżyserami. Ostatnio z Adamem Hanuszkiewiczem, który przygotował z nami ,Kordiana". Powstał ciekawy spektakl, który prezentujemy na innych scenach, m.in. w Teatrze Słowackiego w Koszalinie – opowiada zafascynowana.
Jest osobą bardzo zajętą. Jak mówi, tylko na scenie czuje się na właściwym miejscu. Zajęcia, egzaminy, gra w kilku przedstawieniach, z którymi również wyjeżdża na zaproszenia innych teatrów, nie pozostawia wiele czasu na życie osobiste. Gdy ma wolny dzień chętnie wraca do rodzinnego domu w Ostródzie. Ze swojego trybu życia jest zadowolona. – Jem, kiedy mi się przypomni i śpię, jak mam czas – dodaje.
Autor artykułu: Barbara Chadaj-Lamcho