Radosław Sobczak z Pisza dotarł do III etapu XIV Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego. Dziś zagra dziś w Olsztynie. Zgodnie z obietnicą, w przeddzień koncertu, dyżurował przy redakcyjnym telefonie, odpowiadając na pytania Czytelników.
Zanim Radek Sobczak rozpoczął rozmowę z Czytelnikami, Robert Sakowski, redaktor naczelny Gazety, wręczył mu dyplom Honorowego Laureata Złotej Dziesiątki Gazety Olsztyńskiej (Radek był już ,zwyczajnym” laureatem w 1996) oraz oprawiony egzemplarz Gazety dokumentujący (fotografia na pierwszej stronie Gazety, tekst wewnątrz numeru) drogę Radka do półfinału Konkursu Chopinowskiego.
W rozmowach telefonicznych przewijały się wątki ważne, prośby o informacje niemal natury osobistej, gratulacje i…
- Mogę zapytać o pieniądze? Na co przeznaczył pan kwotę zebraną z uzyskanych nagród? – zapytał Radosława Sobczaka czytelnik z Ostródy.
- Stypendium jest przeznaczone na finansowanie moich studiów zagranicznych. Jeszcze nie zdecydowałem o wyborze uczelni, czy pedagoga. Jednego jestem pewien, że miejscem moich studiów będzie Europa. A co do fortepianu – na razie stoi zamknięty pod gościnnym dachem Filharmonii Narodowej. Pieniądze są na koncie, bo czeka mnie duży wydatek. Chcę kupić mieszkanie.
- Jakiej muzyki słucha taki jak ty pianista w chwilach wolnych od ćwiczeń? Jakie lubisz zespoły młodzieżowe? – pytała młoda osoba z Olsztyna.
- Cóż… Słucham przede wszystkim klasyki. To muzyka, która mnie interesuje z wielu powodów. Zapoznaję się z twórczością wielu kompozytorów. Przyznam, że trochę szkoda mi czasu, którego mam coraz mniej, na rozdrabnianie się. Jeśli zdarzy się komfortowa sytuacja i mogę pojeździć rowerem, słucham zespołu Queen czy Andrei Bocellego, Zachwycił mnie występ irlandzkiego zespołu, którego nazwa tłumaczy się jako Taniec żywiołów. Muzyka, taniec, światła, dym i niezwykła sprawność tancerzy-śpiewaków… Lubię też piosenki Maryli Rodowicz, a na Gwiazdkę kupię sobie płytę Ryszarda Rynkowskiego.
- Jak długo musisz ćwiczyć? Czy masz wiele czasu dla siebie?
- Udczuwam brak kogoś, kto zająłby się ważną, ale bardzo czasochłonną stroną mojej codzienności. Na razie jestem sam, więc muszę sprzątać, coś przeprać, przygotowywać posiłek, zadbać o swój codzienny program, nie spóźnić się ma umówione spotkanie. A tu wyjazdy, koncerty. W efekcie czasu na ćwiczenia, mam przerażająco mało! Muszę to zmienić.
- Co zamierzasz robić, kiedy minie już zmęczenie po konkursowych emocjach?
- Muszę poszerzać swój repertuar, przygotować porządny program występów. Co to będzie? W planie mam między innymi Koncert fortepianowy KV 449 Mozarta, Symfonię koncertującą Szymanowskiego, Suitę koncertującą Bacha, Sonatę dantejską Liszta… A z solowych kompozycji – etiudy Liszta, mniejszą formę z Rachmaninowa. Trochę ubolewam nad tym, że współczesnej klasyki nie znam na tyle dobrze, by ujawniać swoje preferencje.
- Podobno utwory Chopina są trudne do grania. Czy to prawda?
- Niezwykle ważny w muzyce Chopina jest dźwięk, jego jakość i brzmienie. Dźwięk także u pianisty rodzi się w przeponie, identycznie jak u śpiewaka. Praca nad ,wyśpiewaniem” linii melodycznej to jest zadanie, a efekt – umiejętność przekazania emocji. Wykorzystanie daru przekazywania energii… Porównuję to do przelatującego meteora – wykonywana kompozycja już się rodzi we mnie choć jej nie słychać, trwa, cichnie, już wybrzmiała, a jeszcze trwa. Jak meteor – nie widać go a przecież nadlatuje i jest przez chwilę widoczny.
- Gdzie zdobyłeś najwięcej wiedzy o muzyce? W warszawskim liceum muzycznym, czy na studiach?
- Najważniejszy dla mnie był i pozostanie olsztyński etap mojego kształcenia. Najwięcej zawdzięczam ,mojej pani” Ilonie Dworeckiej-Staszewskiej. To ona nauczyła mnie odczuwać muzykę. Będąc dzieckiem grałem jak dziecko. Poważne utwory poważnych twórców, ale po dziecięcemu. To zabawne. Kiedy wszedłem na próbę przed piątkowym koncertem, tak mi dobrze znana estrada filharmonii wydała mi się bardzo szczupła, ciasna. A pamiętałem ją jako ogromną…
Po odłożeniu słuchawki Radek Sobczak przyznał, że spędzając niedawno weekend w Wiedniu (była to nagroda publiczności warszawskiego Teatru Małego) wydał mnóstwo pieniędzy na płyty. Rodzaj muzyki? Daleki od rozrywki – ulubiona klasyka.
Na zakończenie, kiedy żegnaliśmy się z naszym gościem, przypomniałem mu jego przyrzeczenie, jakie złożył na schodach Filharmonii Narodowej, gdy przeszedł do II etapu Konkursu Chopinowskiego.
- Czy mógłbyś je powtórzyć?
- Mogę – przyrzekam, talentu nie zmarnuję.
Autor artykułu: Krzysztof Panasik