Wczoraj radni zaproponowali przeniesienie likwidowanej filii Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej przy ul. Dworcowej do jednego z miejskich żłobków. Obniżyłoby to koszty jej utrzymania.
Wpływ na tę decyzję miały protesty mieszkańców. Do akcji obrony biblioteki przyłącza się bowiem coraz więcej osób. Podpisy pod listem protestacyjnym zbierali między innymi uczniowie klasy VIc Szkoły Podstawowej nr 22.
- Zebrałam 242 podpisy – mówi Magdalena Grudziewska z VIc. – To jedyna biblioteka na osiedlu. Jeśli jej nie będzie, część dzieci w ogóle nie będzie czytała. W szkole nie ma tak wielu książek. Chcę zanieść petycję panu prezydentowi. Mam nadzieję, że prezydent nas wysłucha.
Petycję podpisali także nauczyciele i dyrektor Gimnazjum nr 7, w którego budynku uczą się dzieci z SP 22.
- Nikt się nie martwi, gdzie młodzież ze szkół naszego osiedla będzie wypożyczać książki – mówi Wojciech Wojdalski, wicedyrektor gimnazjum. – Nie wiem, czy ta petycja coś pomoże. Ważne młodzież o coś wspólnie walczy.
Dzieci podziwiają również nasi Czytelnicy. Wczoraj telefonowali, mówiąc, że marszałek powinien znaleźć pieniądze na bibliotekę.
Urząd Marszałkowski zdecydował o likwidacji filii, ponieważ brakuje środków na jej utrzymanie. Z tych samych powodów nie chciał jej dotąd przejąć Urząd Miasta. Obecnie za wynajem budynku przy ul. Dworcowej trzeba płacić 4 tys. zł czynszu. Drugie tyle kosztuje ogrzewanie.
Autor artykułu: Anna Mioduszewska