Mieszkańcy ul. Grunwaldzkiej protestują przeciw planom budowy pod ich oknami luksusowych budynków. Twierdzą, że inwestor łamie prawo. Olsztyńska firma Rosand na skarpie za ul. Grunwaldzkiej chce wybudować zespół domów, w tym jeden 8-piętrowy, z basenem, fitnes klubem, lokalami usługowymi i restauracją.
Mieszkańcy budynków przy ulicy Grunwaldzkiej (nr 6, 8, 10, 12, 14, 18 i 20) są przeciwni tym planom.
- Plany Rosandu wymagają działki 4 razy większej niż ta, którą kupił – mówi Jerzy Borowik, emerytowany architekt wojewódzki. – Ta zabudowa zniszczy zieleń na skraju parku. Budynki w strefie Starego Miasta powinny nawiązywać do jego zabudowy.
Architekt wylicza, że plany Rosandu to łamanie prawa budowlanego, ustawy o ochronie środowiska, o zagospodarowaniu przestrzennym i o ochronie dóbr kultury.
Mieszkańcy podkreślają, że nie są przeciwni nowemu sąsiedztwu. Żądają jednak, aby było zgodne z planami i przepisami. – Ten teren przeznaczony był pod budynki najwyżej trzykondygnacyjne. Rosand kupując od miasta grunt przyjął te warunki, ale teraz chce budować co innego – oskarża Hanna Kurowska zajmujące się planowaniem przestrzennym.
Aleksander Kucharski, prezes Rosand Development, nie zgadza się z zarzutami.
- Koncepcję zabudowy oceniała pozytywnie miejska komisja urbanistyczna – twierdzi prezes – Ograniczenia wysokości budynków w przetargu nie było. Nasycenie terenu nie przekracza norm. Nie zamierzamy też niszczyć zieleni, bo ona jest główną wartością tego kompleksu.
Kto ma rację? W UM usłyszeliśmy tylko, że nie ma problemu, bo firma nie wystąpiła o pozwolenie na budowę. A jeśli projekt firmy nie będzie zgodny z warunkami przetargu, nie otrzyma pozwolenia na budowę. A jakie to warunki, nie umiano nam powiedzieć.
Autor artykułu: Lech Kryszałowicz