Właściwie to powinniśmy sobie sprawdzić paszporty! – żartują sołtys mazurskiej Gierłoży Jerzy Skolmowski i przewodniczący rady sołeckiej w Gierłoży Polskiej Tadeusz Ryfka. Po czym na moście wymieniają dowody.
Obie Gierłoże dzieli tylko mostek na wąskiej rzeczce Gizeli, kiedyś naturalnej i państwowej granicy między Polską a Niemcami. Po wojnie granica państwowa zniknęła, ale administracyjny podział, określony przez tradycję historyczną, pozostał. Gierłoż Polska leży w gminie Lubawa i powiecie iławskim, mazurska w gminie Ostróda i powiecie ostródzkim.
- Czy ta granica nas przez lata podzieliła? Prywatnie nie! Jak mogą kłócić się ludzie, z których większość jest spokrewniona? Jeśli coś dzieli, to historia i polityka! – mówią przedstawiciele samorządów.
Po polskiej stronie Gizeli istniała Gierłoż (wówczas bez przymiotnika Polska), po niemieckiej Goerlitz.
- W naszej Gierłoży rządził dziedzic Boguszewski. Był mocno zadłużony, więc komornik przejął część majątku. Chłopi kupili, co komu pasowało, takie resztówki. Panie, jaka tu bieda była! Rząd polski też był biedny, niewiele pomagał – wspomina Helena Sternicka.
Tymczasem Goerlitz, wspomagana finansowo przez niemieckie władze i banki, szybko rosła w siłę. Właścicielem majątku był bauer Prank.
- Niejeden u nas marzył, żeby tam dostać robotę, ale strażnicy przez granicę nie puszczali! – opowiada Tadeusz Sadowski z Gierłoży Polskiej.
Polacy wyprawiali się przez Gizelę na stronę niemiecką po spirytus, tytoń, garnki, szkło użytkowe. Sprzedawali zboże, drób. Nierzadko straż kogoś złapała i przetrzymała w areszcie na noc.
Wybuchła wojna. 1 września 1939 roku pojawili się w polskiej Gierłoży niemieccy motocykliści. Część mężczyzn wcielono do Wehrmachtu, innych wysłano na roboty. Majątek co lepszych gospodarzy zajęli Niemcy.
Jednym z pokrzywdzonych był Antoni Szulc z pobliskiego Zielkowa. W maju 1942 roku jako robotnik przymusowy trafił do majątku w Gierłoży mazurskiej. Obok sześciu ludzi do pracy, właściciel dostał od władz traktor, dwie snopowiązałki i pięć koni. Dokupił sporo ziemi.
- Jak nas tam traktowano? Jak to niewolników. Pracowało się dwanaście godzin na dobę. Dziedzic mówił: Jak uciekniesz, załatwimy rodziców!
W styczniu 1945 roku zbliżył się front. Do Gierłoży mazurskiej wtargnęli Rosjanie. Część zabudowań majątku spalili. Gdzieś pod lasem znajdują się zbiorowe mogiły żołnierzy i osób cywilnych.
- Widzieliśmy morze płomieni. U nas spokój, bo tu była Polska – mówi pani Helena. – A potem zaczęli wracać ludzie z poniewierki.
Po wojnie obie Gierłoże pozostawiono w dawnych granicach. Polska na ziemi lubawskiej, mazurska na ziemi ostródzkiej.
Radość z odzyskanej wolności rychło w polskiej Gierłoży przygasła.
- Niejednych, tak jak moją rodzinę, przygięły do ziemi obowiązkowe dostawy oraz inne świadczenia! – wzdycha pan Sadowski.
Z uwagą obserwowano wydarzenia po tamtej stronie. Mieli nadal lepiej.
Przybyli do mazurskiej Gierłoży osadnicy zajęli poniemieckie gospodarstwa. Potem utworzono PGR. Wszyscy dorośli otrzymali pracę. W dawnym majątku powstały nowe budynki gospodarcze, odremontowano stary pałac i zorganizowano tam biuro. Zbudowano bloki mieszkalne.
- Mieli darmowe mleko, węgiel i inne świadczenia. A my tyle, ile sobie każdy wypracował! – mówi Sadowski.
Lepiej zaczęło być w Gierłoży Polskiej za Gierka. Kiedy w latach 80. ogłoszono konkurs ,Wzorowa Wieś”, mieszkańcy zgłosili swój akces. Władze gminy Lubawa załatwiły wiosce w województwie materiały budowlane. Domy uzyskały nowe elewacje, położono chodniki, ludzie pomalowali płoty. We wsi pojawił się solidny asfalt. PGR z Gierłoży mazurskiej dał transport. Zrywano nocą pracowników do przeładunku.
- I zdobyliśmy tę nagrodę! – chwali się Tadeusz Ryfka.
Po wygranym konkursie na tabliczkach z napisem Gierłoż pojawił się przymiotnik ,Polska”, który i tak funkcjonował przez tyle lat w świadomości mieszkańców obu sąsiednich wiosek.
Potem i w Gierłoży mazurskiej zabrano się za polepszenie drogi. Ale za późno. Dywanika nie dokończono, bo na początku lat 90. padł pegeer.
Dzisiaj to byli pracownicy pegeeru szukają zatrudnienia u rolników po drugiej stronie Gizeli. Historia kołem się toczy.
Niby podziału między Gierłożami nie ma, ale…
- Do dzisiaj nie odwdzięczyliście się za tamten transport! – wyrzuca sąsiadom Jerzy Skolmowski, który był kierownikiem pegeeru w Gierłoży mazurskiej przez ostatnie lata. – Co więcej, jeśli ktoś z nas organizuje wesele w waszej świetlicy, za prąd i naczynia musi płacić!
To żart. Ale tak naprawdę Gierłoż mazurska trochę zazdrości polskiej.
U tamtych jest sklep, telefony, świetlica, ładne gospodarstwa. Mają dobry dojazd do Rożentala, gdzie jest szkoła. Mieszkańcy trochę narzekają, ale tragedii nie ma. Emeryci na rentach, skup żywca ruszył.
W popegeerowskiej, mazurskiej Gierłoży do dzisiaj nie ma dobrego gospodarza. A bieda aż piszczy. Pracy nie ma prawie nikt. Straszą rozwalające się budynki z wybitymi oknami, chyli ku ruinie pałac.
- Jakie tu były stodoły, ile bydła stało w oborach! Na bazie upadłego pegeeru działa jakiś maleńki warsztat! – pokazują Skolmowscy.
Skolmowcy twierdzą, że mazurska Gierłoż z czasem lasem zarośnie. Bo emeryci wymierają, a młodzi uciekają ze wsi. Asfalt, który w przeciwieństwie do dywanika u sąsiadów wykonano niedbale, też się w końcu rozpadnie. I pewnie go nikt nigdy nie wyremontuje.
- Tu kiedyś stało drzewo miłości, pod którym spotykali się młodzi. Ktoś je podpalił, musiałem ściąć – użala się Skolmowski. – Smutno tu teraz!
Jan Frydrych nie chciałby mieszkać w Gierłoży mazurskiej.
Mieszkańcy Gierłoży Polskiej są optymistami.
- A my nie tracimy nadziei, że będzie lepiej. Żeby tylko korzystniejsze oprocentowanie kredytów było. Dobrzy gospodarze Unii się nie boją – odpowiadają na to gospodarze z Gierłoży Polskiej, spotkani przy zlewni.
Plotkujące na mostku kobiety przypominają sobie jakiegoś kandydata na posła czy radnego, który tu kilka lat temu się reklamował.
- Stanął przed zlewnią, rozdał ulotki. Potem dojechał do mostku na Gizeli, spojrzał na obdrapane budynki Gierłoży mazurskiej i zawrócił. – Nie jedzie pan do nich? – pytamy. – Zabrakło mi ulotek! – odpowiedział.
Autor artykułu: Władysław Katarzyński